Finał konkursu "Szkoła marzeń", maj 2015 r. Fot. Michał Józefaciuk/Kancelaria Senatu

Sześciolatki w przedszkolach - gdzie w Polsce będą problemy?

Skutki reformy najbardziej odczują te gminy, w których najmniej rodziców pośle do szkoły dzieci w wieku 6 lat. Dostaną najmniejszą subwencję wyliczaną na podstawie liczby uczniów.

Agata Miazga, Piotr Teisseyre
Dodane 9 lutego 2016

W grudniu Sejm przywrócił obowiązek szkolny dla dzieci w wieku siedmiu lat, a zniósł go dla sześciolatków. Stracą na tym samorządy – bo zatrzymanie sześciolatków w przedszkolach oznacza dla nich niższą subwencję oświatową. Na jednego ucznia szkoły podstawowej samorząd otrzymuje rocznie blisko 5,4 tys. zł subwencji, podczas gdy na jednego przedszkolaka – niespełna 1,4 tys. zł dotacji.

Ogólne wpływy samorządów mogą się zmniejszyć nawet o 900 mln zł. Jednak w większości gmin spadek dochodów nie powinien przekroczyć jednego procenta.

Z wyliczeń serwisu MojaPolis.pl wynika, że zatrzymanie sześciolatków w przedszkolach w niewielkim stopniu wpłynie na budżety gmin: ich dochody spadną o ok. 0,5-1 proc. W największych miastach będzie to od kilku do kilkudziesięciu mln zł.

Jak to policzyliśmy? Porównaliśmy trzy kolejne wrześnie. W 2014 r. – gdy o wieku rozpoczęcia nauki sześciolatków urodzonych w II połowie roku decydowali rodzice – do szkół poszło 14 proc. sześciolatków urodzonych między lipcem a grudniem 2008 r. We wrześniu 2015 r. obowiązek szkolny obejmował już wszystkie sześciolatki i do szkół poszło 71 proc. z nich (te, które pozostały w przedszkolach, musiały uzyskać odroczenie potwierdzone badaniem). Kolejny rok szkolny – rozpoczynający się we wrześniu 2016 r. – będzie przypominał ten w 2014 r. Rodzice będą mogli zdecydować o posłaniu sześcioletniego dziecka do szkoły, ale będą je mogli też zostawić w przedszkolu lub posłać do zerówki, jeśli taką zorganizuje samorząd.

Zobacz, jak przebiegały prace nad nowelizacją ustawy oświatowej

Samorządy przeciw reformie

Mimo tych wyliczeń gminy obawiają się skutków finansowych reformy. Swoje plany wydatków na 2016 r. robiły przed przyjęciem ustawy o sześciolatkach, zatem nie uwzględniły mniejszych dochodów z tytułu subwencji oświatowej.

Przeciw zmianom wypowiedzieli się przedstawiciele organizacji zrzeszających samorządy, m.in. Związek Miast Polskich oraz Związek Gmin Wiejskich.

Dla samorządów znaczenie ma nie tylko wysokość wpływów, lecz także różne możliwości wydawania pieniędzy. Kwoty przeznaczone na uczniów szkół podstawowych samorządy otrzymują w postaci subwencji ogólnej (części oświatowej), a na przedszkolaków – dotacji celowej. W przypadku subwencji (na uczniów) decyzja o jej przeznaczeniu i rozdysponowaniu należy do samorządu (może być wydana np. na wynagrodzenie nauczycieli, remonty szkół, ale i na budowę dróg), a dotacja (na przedszkolaków) jest sztywnym przypisaniem wydatków na określone zadanie, w tym przypadku – wychowanie przedszkolne.

Wniosek: samorządy wolą mieć więcej pieniędzy z subwencji na uczniów, ponieważ mają większą swobodę w dysponowaniu tymi środkami.

Samorządowcy przekonują, że cofnięcie sześciolatków do przedszkoli spowoduje dezorganizację pracy szkół. Nie wiadomo, ile sześcioletnich dzieci zacznie naukę 1 września. Z jednej strony samorządy obawiają się, że nawet jeśli sześciolatków w szkołach będzie bardzo mało, i tak będzie obowiązek utworzenia klas; z drugiej – boją się prawdopodobnych zwolnień nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej.

Problem przedszkoli

Do tego w większości gmin w Polsce brakuje miejsc w przedszkolach (patrz mapa), zwłaszcza dla najmłodszych. Samorządowcy spodziewają się protestów aktywnych zawodowo rodziców trzylatków.

Na jedno miejsce w przedszkolu przypada średnio 1,2 dziecka w wieku 3–5 lat. Na deficyt przedszkoli już teraz najbardziej narzekać mogą mieszkańcy powiatów we wschodniej Polsce: łomżyńskiego (na 1 miejsce przypada 8 dzieci), chełmskiego (6) oraz kolneńskiego (5).

Aby zapewnić wychowanie przedszkolne wszystkim chętnym dzieciom, samorządy będą musiały powierzać je niepublicznym placówkom lub tworzyć nowe grupy przedszkolne, a na to nie zaplanowano pieniędzy. Przedstawiciele samorządów uważają, że nawet większa dotacja na przedszkola nie pokryje kosztów ich funkcjonowania.

W których gminach będą największe problemy?

Po 1 września 2016 r. w najtrudniejszym położeniu znajdą się te samorządy, w których rodzice niechętnie posyłają sześcioletnie dzieci do klasy I, a liczba miejsc w przedszkolach jest niewystarczająca.

Jeżeli utrzymają się trendy rozpoczęcia edukacji w poszczególnych regionach Polski, zmiany nieco bardziej dotkną budżety takich gmin, jak Ińsko (woj. zachodniopomorskie), Szulborze Wielkie (woj. mazowieckie) i Nowy Dwór (woj. podlaskie), gdzie w 2014 r. do szkoły podstawowej nie poszedł ani jeden sześciolatek, a najmniej Dubicze Cerkiewne (woj. podlaskie), Starcza i Koszarawa (woj. śląskie), gdzie do pierwszej klasy rodzice posłali wszystkich sześciolatków. W gminie Koszarawa do szkół poszły dodatkowo sześciolatki z sąsiednich gmin, dlatego ich liczba w szkołach przekroczyła liczbę sześciolatków mieszkających w tej gminie.

Różnice w starcie edukacyjnym sześciolatków najlepiej widać na poziomie powiatów: w pasie od Wielkopolski w kierunku Pomorza w szkołach uczyła się ponad połowa sześcioletnich dzieci, natomiast we wschodniej Polsce: na Podlasiu (wokół Białegostoku) i na Podkarpaciu – 30–40 proc.

Dane obejmują dzieci urodzone zarówno w pierwszej połowie 2008 r., które w 2014 r. w wieku 6 lat objął obowiązek szkolny, jak i z drugiej połowy roku, które rodzice mogli zatrzymać w przedszkolu lub zerówce.

Mapa: sześciolatki w I klasie na poziomie powiatów i gmin w 2014 r.

 

Liczba dzieci na jedno miejsce w przedszkolu na poziomie powiatów

 

Największe problemy ze znalezieniem miejsc dla sześciolatków w przedszkolach w nowym roku szkolnym będą miały m.in. powiat lubaczowski, niżański i bieszczadzki, gdzie w 2014 r. do szkół poszedł tylko co trzeci sześciolatek, a liczba dzieci w wieku 3–5 lat ponad dwukrotnie przekracza liczbę miejsc w przedszkolach.

Takich problemów nie powinny mieć m.in. Sopot, Jelenia Góra czy Poznań, gdzie w 2014 r. ponad połowa sześciolatków rozpoczęła naukę w szkole, a miejsc w przedszkolach jest więcej niż dzieci w wieku 3–5 lat.

Współpraca MamPrawoWiedziec.pl

Podobał ci się tekst? Udostępnij go klikając w przycisk po prawej stronie!

Przeczytaj też najpopularniejsze teksty ostatnich tygodni